katarzynadomostoj blog

Twój nowy blog

chyba

4 komentarzy

się tu przeniosę bo nie ma reklam. To mi sie podoba.

cześć

1 komentarz

chce sprawdzić czy są tu reklamy?

Cóż, znam ludzi, którym totalnie wszystko zwisa. Podchodzą olewczo do życia. Są to przeważnie jednostki niegroźne, niekoniecznie pragnące uspołecznienia. Nie szukają towarzystwa, raczej na odwrót – towarzystwo szuka ich. Można nawet powiedzieć więcej i śmielej stwierdzić, że jakimś cudem, zawsze znajdą się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Tak jakby ich świat, olewczy, powolny, flegmatycznie rozwlekły, roztaczał się na odpowiednie społeczności i z nich odcedzał te najbardziej odpowiednie dla siebie. Albo jakby ten olewczo – flegmatyczny stosunek do rzeczywistości, był najlepszym magnesem przyciągania cząstek społecznych naładowanych pozytywnie. Jest to ciekawe zjawisko, które nie wiadomo czemu najczęściej można zaobserwować wiosną lub jeszcze częściej właśnie jesienią. Siedząc w parku w ciepły jesienny dzień, da się zauważyć przepływ cząstek o różnych ładunkach, jadnak cząstek zwisająco – olewczych i naładowanych pozytywnie, po prostu nie zauważyć, ni jak, się nie da.
Tak było właśnie zeszłej jesieni, która to była jedną z najcieplejszych jesieni XXI wieku. Słońce przypiekało klonowe liście, barwiąc je różnymi kolorami złota. Wtedy lubiłem chodzić do parku, przyglądać się drzewom, klonom, dębom, jesionom. Lubiłem obserwować pana Waldka, który codziennie grabił liście. W jednej tylko części parku zostawiał je nienaruszone. Tak jakby zależało mu na tym, aby park mógł być w tym miejscu sobą. Na tym dywanie różnololorowych liści, stała jedna samotna ławeczka. Była ustawiona pod wielkim konarem klonu, w miejscu, w którym park wyraźnie okazywał swoje ja. Wydawało mi sie, że nikt oprócz mnie nie przystaje w tym osobliwym miejscu. Ja nie tylko przystawałem. Spędzałem tam całe popołudnia. Siadałem na mojej ławce, obserwowałem park i wszechobecne cząstki, różnie naładowane.

Zimno

Brak komentarzy

Staram się podzielić jakoś moje blogi tematycznie. „Ziemianka” jest o moim domu i jego budowie. „Kura Domowa” o moim codziennym życiu i o tym co mnie wkurza, a co cieszy. Ten blog jast jak na razie bez konkretnego tematu i tak sobie myślę, że może zaczęłabym fantazjować, a więc najbliższe wariacje na temat fantazji już wkrótce.

Skleroza

Brak komentarzy

Dopadla mnie skleroza i nie wiem co mam napisac!

Dziś jest piękny sobotni poranek. Siedzimy sobie i kombinujemy gdzie uciec przed dzieciakami na parę dni. Nie jest to łatwe zadanie. Albo nie mamy z kim zostawić dzieciaków albo nie ma biletów do miejsca gdzie chcemy pojechać, albo miejsce które chcemy odwiedzić zwinęło się i go nie ma! Ech!
Życzę wszystim miłej soboty.
PS. A jak tam? Dobranocka wczoraj była?

W
zasadzie to mogłabym nie pisać. Tyle ludzi pisze na blogach, do gazet,
w internecie. Często są to puste słowa. Czy moje są puste? Nie wiem.
Może tak a może nie. Nie mnie samą siebie osądzać. No cóż, trochę
napiszę, bo w zasadzie to pisanie mnie relaksuje. Nie dbam o to kto i
co myśli o moim pisaniu.

Wczoraj
przeczytałam artykuł opublikowany z okazji pięćdziesieciolecia urodzin
Smerfów. Uśmiałam się po pachy, całkiem może niesłusznie, nie dlatego,
że bardzo lubię te niebieskie stworki i dla mnie są wspomnieniem
radosnego dzieciństwa, ale dlatego
mianowicie, że niektórzy, jak się okazuje, dopatrują się w Smerfach przejawów mizoginii,
zamiłowania do komunizmu i Bóg wie jeszcze czego. Takiej bzdury jeszcze
nie słyszałam – to znaczy, nie słyszałam, żeby smerfy
poprostu nie były smerfne!!!
Wydaje
mi się, że nie jedno ugrupowanie, czy to komunistyczne, czy
feministyczne, zazdrości ideii i sposobu życia małym niebieskim
ludzikom. Są to przecież, TYLKO i AŻ małe niebieskie ludziki, żyjące w
harmonii, w swojej małej społeczności. Są niezależni, smaorządni i mają
prawo być takimi jakimi chcą być. Ważniak jest Ważniakiem, Zgrywus -
Zgrywusem, Smerferka – Smerfetką. No właśnie i tu pojawiają się
problemy.
Bo dlaczego Smerfetka ma długie blond włosy i nosi buty na
obcasach? – protestują feministki. Dlaczego Papa Smerf ma białą brodę i
wyglądem przypomina Marksa? – nawołują komuniści? Dlaczego Gargamel ma
kota? – oburzają się obrońcy praw zwierząt! I tak dalej …

Bzdura!

Jaka
ma być ta Smerfetka? W końcu jej postać została stworzona dobrych
kilkanaście lat temu i wtedy normalne kobiety, normalnym mężczyznom
kojarzyły się jako sexy, blondwłose, urocze i eleganckie Panie. Ale
cóż, w dzisiajszych czasach kobieta, to już nie taka właśnie Smerfetka.
W dzisiejszych czasach facet całujący babkę w rękę lub ustępujący jej
miejsca w autobusie, musi się liczyć z tym, że oberwie torebką – ba co
ja mówię – piąchą w ryj. No bo w końcu równouprawnienie i co on
sobie,cham, będzie myślał!
Dziadek – opiekun domowego ogniska też
już nie ten sam. Zamiast białej brody, będzie miał muskuły o średnicy
20 cm i członka w stałym wzwodzie dzięki łykanej rano i wieczorem
viagrze. O napastowaniu babci ani mu się śni, ale za dupami owszem,
czemu nie, jeszcze się ogląda i marzy o zmianie. A nóż coś się trafi.

Jeśli
chodzi o drugorzędne postaci takie jak Ważniak właśnie albo Zgrywus, to
ja na ich miejscu miałabym się na baczności. Kto wie kiedy dosięgną ich
łapy lustracji albo prokuratora!

W
końcu, jak dobrze się przyjżeć, to podążając za losem Teletubisia z
torebką i rzucając cień na wszystko co się da, zgodnie z dziejszą
modłą, to oglądanie bajki o Smerfach powinno być zabronione
przedgodziną 23.00, a nawet bajka ta powinna być wycofana z TV. W końcu
Smerfetka żyje sama pomiędzy tyloma Smerfami, a na dodatek małe smerfki
podobno przynosi bocian! Przecież wszystkie przedszkolaki wiedzą skąd
się biorą dzieci, a wciskanie maluchom kitu, że bezinteresowna przyjaźń
pomiędzy jedną kobietą, a stadem facetów jest możliwa – to właśnie
bajka, w którą dzieciaki nigdy nie uwierzą. Pozatym, kto wie co robi
Papa Smerf zamykając się sam na sam ze smerfami w smerfnych domkach. W
dodatku Smerfy dzielą sypialnię, ok, nie śpią w jednym łózku, ale można
się domyśleć co robią po zgaszeniu telewizora. Oprócz tego, ich małe
ogonki, wystające z tylnej częściciała, są gorsze, niż wspomniana już
torebka Teletubisia. Że też jeszcze tego nikt nie zauważył! Nie
wspominając już o wyglądzie smerfa Kochasia, Lalusia czy Śpiocha.

Powoli wychodzi na jaw cała prawda, że Smerfy to banda zboczeńców a Smerfetka po prostu lubi sex grupowy.
I
tym optymistycznym akcentem gaszę telewizor i życzę wszystkim dzieciom
grzecznych snów, a rodzicom trzymania rączek na kołderce!


Kto wie – może jutro Syrenka zarząda biustonosza, krasnoludki okażą się
transwestytami, a Czerwony Kapturek i babcia zostaną postawione w stan
oskarżenia za seksualne wykorzystanie wilka :-)
Dobranoc.


  • RSS